wtorek, 14 lipca 2015

Warsztatów dzień siódmy

Relacja Julki
Dzisiaj braliśmy udział w paradzie „Lokomotywa”. Każdy z nas był przebrany lub trzymał rekwizyty z magazynu teatralnego. Ja miałam na sobie granatowy żakiet oraz czarny, poszarpany kapelusz, który nieco uwierał mnie w głowę. O ile po próbie na Placu Niepodległości czułam się raczej nieswojo, to później dałam się ponieść wirowi kolorów i fantazji. Byliśmy tak głośni, że ludzie wychodzili z mieszkań i sklepów, aby zobaczyć, co się dzieje. Mimo paru nieoczekiwanych zwrotów akcji, ludziom bardzo spodobała się nasza parada. Klaskali, śmiali się oraz nagrywali nas telefonami. O dziwo, chyba pierwszy raz odkąd pamiętam, na starym rynku nie było gołębi, tylko pod koniec przeleciało nad naszymi głowami całe ich stadko. Na szczęście, nikt nie oberwał „białą bombą”.  To było niesamowite przeżycie, ale chyba jednak wolę stać za kamerą niż przed nią.
Julka odmeldowuje się

Relacja Domi
Jesteśmy już po korowodzie uliczkami Starego Miasta, który mimo deszcze się udał. Przygotowania do tego przedsięwzięcia zajęły grupie aktorskiej pani Elizy cały tydzień. Uczestnicy warsztatów nie tylko poprzebierali się w kostiumy z różnych sztuk, niosąc w rękach rekwizyty przygotowane przez grupę scenograficzną. Została przygotowana też inscenizacja wiersza „Lokomotywa”.
Kiedy wyszliśmy  z teatru od razu skupiliśmy na sobie wzrok przechodniów. Spotkaliśmy się z różnymi reakcjami na nasz korowód. Jedni się śmiali, a druzy podchodzili zaciekawieni. Podczas naszego przemarszu  towarzyszyła nam telewizja, która zapewne  wszystko nagrała.
Uczestników warsztatów czeka teraz jeszcze jedno wyzwanie. Premiera sztuki „Dziób w dziób”, która ma naprawdę niezłego konkurenta, inscenizację „Lokomotywy”. Miejmy nadzieję, że i to pokaże ogromny talent uczestników warsztatów.
Do napisania
Domi

Relacja Mateusza
W dzisiejszym dniu odbyła się parada. Moją rolą było uderzanie u bęben. Wyglądałem wtedy trochę śmiesznie. Gdy szliśmy ulicami Łomży,  większość ludzi śmiałą się ze mnie i z całej parady. Nasza trasa wiodła przez : Plac Niepodległości – Giełczyńską – Dworną – Farną – Długą i zatrzymaliśmy się na Starym Rynku. Podczas parady zbierały się duże grupki ludzi wokół nas. Na początku miałem na głowie czerwoną perukę, ale potem zamieniłem się z Panią Dorotką na czarny kapelusz , ponieważ peruka przeszkadzałą mi w bębnieniu. Parada była bardzo śmieszna i bardzo mi się podobała. Już w sobotę spektakl uliczny (niespodzianka) o godzinie 13:00 ,a w niedzielę premiera sztuki ,,Diób w dziób”.

Relacja Julii

Wczoraj odbyła się parada na kształt wiersza Juliana Tuwima ,,Lokomotywa”.  Zaczęło się,  gdy Pani Iza zawołała wszystkich na zebranie. Tam zostaliśmy podzieleni na wagony . Ja byłam w wagonie pierwszym. Około godziny  11:00 po kolei wagonami wszyscy zeszli do kawiarenki  aby wybrać kostiumy i rekwizyty. Ja miałam wesoły, kolorowy strój i czarny melonik, a moim rekwizytem  było koło od lokomotywy. Około godziny  11:30 wybraliśmy się na Plac Niepodległości aby zrobić próbę przedstawienia,  które przygotowała grupa aktorska. Po próbie wróciliśmy do teatru aby trochę odpocząć przed występem. Kiedy wyszliśmy na właściwą paradę,   wszyscy byli weseli. Pierwsza stacja była na Placu Niepodległości. Kiedy szliśmy,  ludzie się na nas patrzyli z zaciekawieniem. Gołębie z przedstawienia ,,Dziób w dziób” wykrzykiwały  swoje hasła typu ,,Gołąb biało czerwony” czy ,,Gołębie górą, koty za płoty”. Kolejna stacja była na ulicy Farnej. Ludzie wyglądali ze sklepów z zaciekawieniem.  Nasz „pociąg”  zatrzymał się także  na ulicy Długiej, skąd  ruszyliśmy  prosto na Stary Rynek,  gdzie znowu odbyło się przedstawienie. W drodze powrotnej nasza parada zmieniła się w strajk o chleb dla gołębi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz