Relacja Julki
Dzisiaj braliśmy udział w paradzie „Lokomotywa”. Każdy z nas
był przebrany lub trzymał rekwizyty z magazynu teatralnego. Ja miałam na sobie
granatowy żakiet oraz czarny, poszarpany kapelusz, który nieco uwierał mnie w
głowę. O ile po próbie na Placu Niepodległości czułam się raczej nieswojo, to
później dałam się ponieść wirowi kolorów i fantazji. Byliśmy tak głośni, że
ludzie wychodzili z mieszkań i sklepów, aby zobaczyć, co się dzieje. Mimo paru
nieoczekiwanych zwrotów akcji, ludziom bardzo spodobała się nasza parada.
Klaskali, śmiali się oraz nagrywali nas telefonami. O dziwo, chyba pierwszy raz
odkąd pamiętam, na starym rynku nie było gołębi, tylko pod koniec przeleciało
nad naszymi głowami całe ich stadko. Na szczęście, nikt nie oberwał „białą
bombą”. To było niesamowite przeżycie,
ale chyba jednak wolę stać za kamerą niż przed nią.
Julka odmeldowuje się
Relacja Domi
Jesteśmy już po korowodzie uliczkami Starego Miasta, który
mimo deszcze się udał. Przygotowania do tego przedsięwzięcia zajęły grupie
aktorskiej pani Elizy cały tydzień. Uczestnicy warsztatów nie tylko
poprzebierali się w kostiumy z różnych sztuk, niosąc w rękach rekwizyty
przygotowane przez grupę scenograficzną. Została przygotowana też inscenizacja
wiersza „Lokomotywa”.
Kiedy wyszliśmy z
teatru od razu skupiliśmy na sobie wzrok przechodniów. Spotkaliśmy się z
różnymi reakcjami na nasz korowód. Jedni się śmiali, a druzy podchodzili
zaciekawieni. Podczas naszego przemarszu towarzyszyła nam telewizja, która zapewne wszystko nagrała.
Uczestników warsztatów czeka teraz jeszcze jedno wyzwanie.
Premiera sztuki „Dziób w dziób”, która ma naprawdę niezłego konkurenta,
inscenizację „Lokomotywy”. Miejmy nadzieję, że i to pokaże ogromny talent
uczestników warsztatów.
Do napisania
Domi
Relacja Mateusza
W dzisiejszym dniu odbyła się parada. Moją rolą było
uderzanie u bęben. Wyglądałem wtedy trochę śmiesznie. Gdy szliśmy ulicami
Łomży, większość ludzi śmiałą się ze
mnie i z całej parady. Nasza trasa wiodła przez : Plac Niepodległości – Giełczyńską
– Dworną – Farną – Długą i zatrzymaliśmy się na Starym Rynku. Podczas parady
zbierały się duże grupki ludzi wokół nas. Na początku miałem na głowie czerwoną
perukę, ale potem zamieniłem się z Panią Dorotką na czarny kapelusz , ponieważ
peruka przeszkadzałą mi w bębnieniu. Parada była bardzo śmieszna i bardzo mi
się podobała. Już w sobotę spektakl uliczny (niespodzianka) o godzinie 13:00 ,a
w niedzielę premiera sztuki ,,Diób w dziób”.
Relacja Julii
Wczoraj odbyła się parada na kształt wiersza Juliana Tuwima
,,Lokomotywa”. Zaczęło się, gdy Pani Iza zawołała wszystkich na zebranie. Tam
zostaliśmy podzieleni na wagony . Ja byłam w wagonie pierwszym. Około
godziny 11:00 po kolei wagonami wszyscy
zeszli do kawiarenki aby wybrać kostiumy
i rekwizyty. Ja miałam wesoły, kolorowy strój i czarny melonik, a moim
rekwizytem było koło od lokomotywy.
Około godziny 11:30 wybraliśmy się na
Plac Niepodległości aby zrobić próbę przedstawienia, które przygotowała grupa aktorska. Po próbie
wróciliśmy do teatru aby trochę odpocząć przed występem. Kiedy wyszliśmy na
właściwą paradę, wszyscy byli weseli. Pierwsza stacja była na
Placu Niepodległości. Kiedy szliśmy, ludzie się na nas patrzyli z zaciekawieniem.
Gołębie z przedstawienia ,,Dziób w dziób” wykrzykiwały swoje hasła typu ,,Gołąb biało czerwony” czy
,,Gołębie górą, koty za płoty”. Kolejna stacja była na ulicy Farnej. Ludzie
wyglądali ze sklepów z zaciekawieniem.
Nasz „pociąg” zatrzymał się także
na ulicy Długiej, skąd ruszyliśmy prosto na Stary Rynek, gdzie znowu odbyło się przedstawienie. W
drodze powrotnej nasza parada zmieniła się w strajk o chleb dla gołębi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz